środa, 26 lutego 2014

Rozdział 2: "Oni sprzedają narkotyki i walczą"

Gdy szłam przez korytarz, to wszystko powtarzało się w mojej głowie, te słowa, które on powiedział.
"Dla mnie była to informacja, ty musisz się tego dowiedzieć."
Co on, do cholery, miał na myśli?
Wiedziałam, że rozpoznałam go sprzed szkoły, przed bramą. Opierał się naprzeciwko i palił razem ze swoimi znajomymi. Myślę, że był z trzema innymi, ale nie jestem całkiem pewna. Oni wszyscy byli do siebie podobni z wyglądu, mieli tatuaże i kolczyki. Ale coś o nich dawało mi złą aurę.
Spojrzałam w dół na mój plan, by zobaczyć, w jakiej klasie miałam mieć dzisiaj pierwszą lekcję, jaką była sztuka. Sztuka zawsze była moim ulubionym przedmiotem, odkąd byłam mała. Zawsze, gdy rysowałam, czułam spokój i to zawsze wydawało się relaksować mnie. Nie pytajcie dlaczego, po prostu.
Sala miała numer 203. Więc miałam do przejścia wszystkie drogi na górę, by dotrzeć do klasy. Korytarz był wystarczająco długi i nim się obejrzałam, dotarłam do drzwi. Niepewnie chwyciłam klamkę i weszłam do klasy. Wszyscy w pomieszczeniu byli kompletnie cicho i gapili się na mnie. Rozejrzałam się dookoła klasy i kilka dziewczyn spiorunowało mnie wzrokiem, a kilku chłopców wpatrywało się we mnie. Nie jestem nawet atrakcyjna, naprawdę nie wiem, dlaczego się gapią. Kontynuowałam patrzenie, dopóki nie natrafiłam na oczy tego samego chłopaka, którego widziałam na korytarzu. Patrzył na mnie intensywnie i skierował ku mnie niewielki uśmieszek, siedząc ściśnięty z grupką jego przyjaciół. Odwróciłam wzrok.
- Miło, że do nas dołączyłaś. Ty musisz być London, tak? - spytała nauczycielka. Miała błyszczące, stępione czerwone włosy, które dochodziły jej do ramion i ubrana była w kolorową sukienkę z kwiatami. Była dość stara, coś około 60 lat. Dlaczego ona jeszcze pracuje?
- Tak, jestem London.
- Więc, czemu nie pójdziesz do przodu i nie usiądzesz obok... hmmm? Zajmij miejsce obok Justin'a. - odpowiedziała z powrotem do mnie.
- Justin, podnieś dłoń. - powiedziała na głos do klasy.
Odwróciłam się i widziałam chłopaka, wyciągającego rękę. Podeszłam ku niemu i zajęłam miejsce obok niego. By nie skłamać, on był bardzo przystojny. Jego włosy były ciemno-brązowe i miał ułożone je w czub, lecz to było trochę nieuporządkowane. Jakkolwiek, to dobrze do niego pasowało.
- Hej, jestem Justin. - powiedział, wyciągając jego dłoń ku mnie.
Lekko potrząsłam jego dłonią i przedstawiłam się. On rzeczywiście wydawał się być dobrą osobą. Mógłby być moim pierwszym przyjacielem tutaj.
- Hej, jestem London. Więc, co teraz robimy? - spytałam, wyjmując ołówek. Wszyscy w klasie wrócili do swoich rozmów, więc niezbyt interesowali się moją obecnością. Dzięki Bogu!
- Aktualnie, nie robimy nic. Miałem tą klasę od pierwszego roku i my absolutnie nic nie robimy. Ta klasa jest typem wolności, jeśli mnie pytasz. - powiedział, uśmiechając się do mnie.
- Więc, jesteś z Californii? - spytał.
- Nie, aktualnie przeprowadziliśmy się tutaj zeszłego tygodnia. Mieszkałam na Manhattanie, lecz moi rodzice dostali awans, więc teraz mieszkamy tutaj.
- Oh, dobrze wiedzieć. Miałem przeczucie, że nie jesteś stąd przez twój akcent. Jest cudowny.
- Aw, dziękuję! - powiedziałam, uśmiechając się.
Reszta lekcji minęła dobrze. Justin i ja okazjonalnie rozmawialiśmy i żartowaliśmy. Wtedy, gdy wydawaliśmy z siebie śmiech, chłopak z tatuażami odwracał się w naszym kierunku i piorunował nas wzrokiem, najbardziej ku Justinowi. Naprawdę nie wiem, jaki on ma problem, jest zazdrosny, że rozmawiam z kimś innym niż z nim? Justin nie zwracał zbytnio na to uwagi, lecz ja tak. Miałam spytać Justina, jakie jest jego imię, lecz zadzwonił dzwonek i powstrzymał mnie od tego pytania.
Resztę poranka klasowego minął równie dobrze. Zawarłam niespodziewanie wiele nowych znajomości. Na hiszpańskim zaprzyjaźniłam się z Ashley i z Tony'm. Na WF-ie poznałam Jake'a i Victorię. Później, na angielskim zapoznałam się z Kate i Megan. Ashley była bardzo miłą i równocześnie słodką osobą. Miała kręcone blond włosy, które sięgały do środka jej pleców, zielono niebieskawe oczy, bardzo drobną sylwetkę i oczywiście spotykała się z Justinem. Oni naprawdę tworzyli najsłodszy związek. Tony był nieduży, sztywniacki, lecz był przystojny, nawet jeśli założył okulary. Jake i Victoria spotykali się od roku i byli dla siebie stworzeni. Oboje mieli ten sam hipsterski styl. Czymś, co kochałam w Victorii najbardziej była jej fryzura ombre, to było piękne. Kate, Megan i ja byłyśmy jedynymi singielkami z grupy. Ale one mogły naprawdę kogoś obchodzić, co było zabawne, one miały sympatie. Jestem pewna, że znajdą idealnych mężczyzm z ich pięknością.
~~~
Czas zleciał i to był czas na lunch. Praktycznie, umierałam z głodu i byłam szczęśliwa że będę jeść. Nazwij mnie grubą, jeśli chcesz, ale jedzenie jest moim najlepszym przyjacielem i nie wiem co bym bez niego zrobiła. Życie byłoby niekompletne.
Kiedy kierowałam się na lunch, zatrzymałam się przy swojej szafce. Miałam komplet książek i podręczników, nosiłam je poprzez cały dzień i musiałam je tu zostawić. Większość z moich klas były wporządku. Lub może tylko dlatego, że to był pierwszy dzień szkoły? Kogo ja oszukuję, to jest powód!
Idąc w dół korytarzem, przypuściłam, że jestem przy kafeterii. Co najmniej była gigantyczna. Było tam około 500 studentów i siedzieli także na zewnątrz. Mogę sobie tylko wyobrazić, ilu jest na zewnątrz. Weszłam na linię lunch'ów i poczekałam tam około 5 minut. Były rozmaite budki, więc mogłeś wybrać co chcesz, ale ja zdecydowałam na wrap station. Wzięłam chicken wrap z sałatą, pomidorami i stopionym serem z sałatką na boku. Nie byłam pewna co do picia, więc wzięłam butelkę wody. Proste, wiem, ale inne wybory były w mojej łasce. Szłam z moją tacą, zupełnie nie wiedząc, gdzie usiąść.
Wyglądałam jak samotnik, chodząc dookoła kafeterii, decydując, gdzie usiąść, dopóki ktoś nie zawołał mojego imienia.
- London! Chodź tutaj!
Odwróciłam się i zauważyłam, że to Justin mnie wołał. Zanim ruszyłam w kierunku stolika, zorientowałam się, że wszyscy przyjaciele, których poznałam dzisiaj również tam siedzieli. Położyłam moją tacę na stoliku i usiadłam, podczas gdy różni ludzie wołali "Hej London", na co odpowiadałam im szczęśliwie. Rozmawialiśmy o klasach, jakie my wszyscy mamy i o nauczycielach. Okazuje się, że każdy z nas jest seniorem i mamy większość tych samych klas.
Nagle wszystko, każdy na lunchu zaczął być cicho i patrzył w kierunku drzwi. Odwróciłam się, by zobaczyć, na co wszyscy patrzą.
Wchodzącymi do środka był wytatuowany chłopak razem z jego trzema innymi przyjaciółmi. Jego loki poruszały się za każdym razem, gdy szedł i czasami również podskakiwały. Obok niego szedł chłopak z niebieskimi oczami, blond włosami, które były dość krótkie, lecz lekko podskakiwały, które miały czujniki i kolczyki w ustach razem z tatuażami. Chłopak z buzz cut*, brązowymi oczami miał kolczyki w brwiach. Później był chłopak z brązowymi włosami przetoczonymi na bok i lśniącymi, niebieskimi oczami z kolekcją snake bites oraz tatuażami. Wyglądali dość podobnie, jeśli pytasz, lecz było coś innego w tym z lokami.
- Hej, wiecie kim oni są? Wszyscy wyglądają, jakby się ich bali. - spytałam ewidentnie zmieszana.
- Wyglądają?! Oni się ich boją! - Justin krzyknął szeptem z drugiej strony stolika.
- Więc, kim oni są?
- To Harry i jego gang. Kiedyś było ich pięciu, lecz jeden z nich odszedł. - odpowiedział Justin.
- Gang? - spytałam zaciekawiona.
- Tak, oni sprzedają narkotyki i walczą.
- Mówisz poważnie?
- Tak. Trzymałbym się od nich z daleka, gdybym był tobą. - zapewnił zgodnie z prawdą Justin.
- Co się stało z tym jednym? - spytałam. Dla wielu powodów, nie mogłam przestać pytać. Chciałam wiedzieć wszystko, co mogłam.
- Zawiódł ich, więc został wykopany. Uczęszcza do innej szkoły. Chodzą plotki, że teraz ma swój własny gang i jest dla nich.
- Oh. - to było wszystko, co mogłam z siebie wydusić.
Harry i jego gang przechodzili obok naszego stolika i mrugnął w moim kierunku, po czym oddalił się. Wszyscy przy moim stoliku zadyszeli, a ja byłam w szoku.
~~~
*nie wiedziałam za bardzo jak to przetłumaczyć, ale mogę wam powiedzieć tyle, że jest to fryzura
Więc drugi rozdział mamy za sobą;)
Wiem, ze nie było komentarzy, co jest w pełni moją winą bo nawet nie rozsławiłam tego ff, lecz dodałam ten rozdział, ponieważ już miałam gotowy.
Macie tutaj mojego twittera. Możecie mnie pytać, cokolwiek. Zawsze daję follow back, także jeśli dałeś follow - spytaj o back!
Soooo na dziś to już tyle, mam nadzieję, że nie ma w moich tłumaczeniach wielu błędów i wszystko jest dla was zrozumiałe.
Do następnego! :)
Szablon by S1K