- Um, nie, mamo, nie jestem podekscytowana tym wszystkim. My dopiero się tutaj przeprowadziliśmy! Absolutnie nie mam tu przyjaciół! - powiedziałam, wstając i siadając na brzegu mojego łóżka, patrząc prosto na moją mamę.
- Oh, skarbie, przestań. Jestem pewna, że wszyscy pokochają cię pierwszego dnia. Co jest w tobie do nie lubienia? Jesteś piękna, czarująca i mądra.
- Tak, tak, mamo. Możesz mnie teraz zostawić? Chciałabym wziąć prysznic i się ogarnąć. - powiedziałam, wstając i chwytając ręcznik oraz myjkę.
- Oczywiście, kochanie, tylko zejdź na dół o 7:30, więc się nie spóźnij. - powiedziała moja mama, po czym wyszła i zamknęła drzwi.
Poszłam do łazienki i łagodnie umiejscowiłam się naprzeciwko. Chwyciłam swoją szczoteczkę do zębów i zaaplikowałam trochę pasty, po czym zaczęłam myć moje zęby. Po około 5 minutach wskoczyłam pod prysznic. Odkręciłam wodę na środek, sprawdziłam ją ręką, by zobaczyć, czy woda była już dobra, zanim ją użyłam. Użyłam trochę pachnącego wanilią żelu na swoją myjkę i zaczęłam się być. Wtedy zdecydowałam, by umyć moje włosy, odkąd były już one mokre. Więc, czemu nie. Po tym, jak byłam gotowa, lekko ogoliłam moje nogi, ponieważ było tam małe rżysko, zaczynające znów rosnąć od poprzedniego razu, gdy je goliłam.
Wyłączyłam wodę i stanęłam na mojej macie. Chwyciłam ręcznik z poręczy i powoli osuszałam moje ciało. Chwyciłam inny mały ręcznik i owinęłam go wokół moich włosów, więc większość wody mogła być pochłonięta, zanim bym się ubrała.
Pierwszy dzień szkoły zawsze jest dniem mody. Masz sukienkę dla robienia wrażenia. Jakkolwiek, ja to olewam. Nie rozumiem, jak niektóre dziewczyny cały czas wychodzą z makijażem i obcisłymi, dopasowanymi ubraniami. To wszystko nie wygląda ładnie. Próbują zaimponować chłopakom, kiedy tak naprawdę wyglądają jak śmiecie. To jest dość śmieszne, jeśli pytacie.
Przejrzałam na wylot moją szafę, zanim znalazłam to, czego szukałam. Chwyciłam kwiatową sukienkę, była ona obcisła na górze, lecz stopniowo rozkloszowywała się ku dołowi. Sięga mi do kolan, co jest okej. Zdecydowałam założyć moje czarne Dr Martens, ponieważ naprawdę dopełniały cały strój w całości.
Usiadłam na kredensie i włączyłam moją prostownicę. Gdy czekałam, by się nagrzała, zdjęłam ręcznik i mogłam mieć chwilę, by powietrze je podsuszyło, zanim zacznę je prostować. Wyjęłam mój makijaż z jednej z szuflad i położyłam go naprzeciwko. Nałożyłam trochę rumieńców, tuszu i troszkę płynnej bazy, by nadać trochę wyglądu flawfree. Normalnie, nie nakładam makijażu, ale to po prostu czyni mnie bardziej pobudzoną i ożywioną. Jeśli wiecie, co mam na myśli?
Po 5 minutach sprawdziłam prostownicę, by zobaczyć, czy jest wystarczająco ciepła i była. Spryskałam włosy ochraniaczem od ciepła i podzieliłam włosy na sekcje. Zrobiłam kilka sekcji w czasie i zanim się obejrzałam, byłam gotowa. Na zakończenie, zrobiłam przedziałek na środku. Złapałam moją grzywkę z każdej strony i splotłam ją, następnie zabezpieczając ją od dołu kilkoma wsuwkami. Chwyciłam swoje perfumy i spsikałam nimi całe moje ciało.
Byłam gotowa, by iść.
Zeszłam z kredensu i podeszłam do lustra.
Hmm, nie tak źle, nie jest zbyt klasycznie i nie za bardzo śmieciowo.
Rzuciłam okiem na zegarek, który był umiejscowiony na ścianie i pokazywał 7:00, więc zeszłam na dół.
Weszłam do kuchni, gdzie mój tata siedział, czytając gazetę i popijając kawę, gdy moja mama przygotowywała śniadanie. Zapach czekoladowych naleśników ogarnął mnie i moje usta zaczęły się ślinić. To było moje ulubione danie na śniadanie.
- Aw, London, czy nie wygladasz pięknie. Próbujesz zaimponować komuś pierwszego dnia, tak? - powiedział mój tato, spoglądając znad jego gazety.
Uśmiechnęłam się do niego zanim odpowiedziałam.
- Nie tato, dlatego ubrałam się normalnie, dziękuję. - powiedziałam, zajmując miejsce obok niego.
Moja mama położyła talerz pełen gorących naleśników dla mnie i natychmiast zaczęłam w nich dłubać.
- Mamo, to smakuje świeeeetnie - powiedziałam z pełnymi ustami.
Zaśmiała się i odpowiedziała - Dobrze to słyszeć, skarbie. Pospiesz się, abyś się nie spóźniła pierwszego dnia.
Skończyłam ostatni kawałek i odeszłam od stołu, po czym podeszłam do moich rodziców, by ich przytulić na pożegnanie.
- Powodzenia! - oboje rodziców krzyknęli w moim kierunku. Chwyciłam moją torbę z kanapy i wyszłam.
Schodziłam schodami na dół, idąc w kierunku mojego samochodu.
Miejmy nadzieję, że ten dzień będzie spokojny.
~~~
Jak zaparkowałam swój samochód na parkingu, poszłam w kierunku przedniego wejścia. Na zewnątrz szkoły, mogłeś zobaczyć niemal wszystkie typy bukietów. Zapaleni sportowcy byli z cheerleaderkami. Kujoni byli zgromadzeni razem, ucząc się do testów, wiedzieli, że przejdą. Utalentowani byli w kółku tanecznym, gdzie okazjonalnie znajdowało się również kilku wokalistów. Źli chłopcy byli obstawieni naprzeciwko bramy, paląc i po prostu wyglądając źle. A ci normalni byli po prostu pomieszani.
Gdy szkłam, mogłam usłyszeć wszystkie gwizdy i krzyki chłopców - Hej, mała, chodź do nas! - Po prostu zignorowałam ich i weszłam do środka. Ale nie przed podjęciem spojrzenia, z rogu mojego oka widziałam wszystkie cheerleaderki wysyłające mi śmiertelne spojrzenia.
Okej?!
Poszłam do prowadzenia biura i poczekałam, bo w tym czasie, ona pomagała komuś innemu.
- Mogę pomóc komuś następnemu? - krzyknęła.
Wstałam z mojego siedzenia i podeszłam do okienka.
- Mogę wiedzieć jak się nazywasz, kochanie? - spytała, patrząc przez stos kartek. Większość była planami lekcji.
- London Hill. - odpowiedziałam.
- Miło mi cię poznać London, jestem pani Martinez. Witamy w Brookedale Highschool. - powiedziała, podając mi mój plan lekcji.
- Mi również miło panią poznać, dziękuję! - powiedziałam, chwytając plan i wyszłam.
Absolutnie nie mam pojęcia gdzie jest moja szafka. Gdzie, do cholery, jestem upoważniona do trzymania moich rzeczy, nie mogę nosić ich przez cały dzień.
Korytarz był ładnie opustoszały odkąd pierwszy dzwonek zadzwonił. Idąc w dół korytarzem, znalazłam szafkę, która była wolna.
Witaj, nowa szafko.
Otworzyłam ją i włożyłam tam mój płaszcz i kilka moich zeszytów. W środku umiejscowiłam kilka zdjęć moich przyjaciół z Nowego Jorku. Jest tutaj o wiele inaczej, w Californii.
Byłam już gotowa, gdy zamykałam swoją szafkę,
Gdy schyliłam się by chwycić moją torbę z ziemi i wstałam, krzyknęłam głośno i cofnęłam się z powrotem.
W tej chwili, obok mnie znajdował się chłopak, miał około 6 stóp wysokości, brązowe loki, na których znajdowała się beanie, zakrywająca połowę jego głowy. Jego ciało pokryte było tatuażami. Nawet myślałam, że miał na sobie długi rękaw, dopóki mogłam widzieć w nikły wygląd. Czarne, wąskie dżinsy zwężały jego nogi, do jego czarno-białych Conversów. Miał snake bites* na jego dolnej wardze. Ale tym, co intrygowało mnie najbardziej były jego przenikliwe, zielone oczy. One wysysały życie prosto ze mnie. Nie mogłam nawet oddychać. Był bardzo piękny, ale nie zamierzałam mu o tym powiedzieć.
- Wszystko dobrze, skarbie? - powiedział, patrząc na mnie i uśmiechając się.
Wtedy zorientowałam się, że nadal byłam na podłodze.
Kurwa, czas już iść, London!
- Tak, w porządku. Ty po prostu naprawdę cholernie mnie przestraszyłeś. - powiedziałam, wstając i odrzucając jego ofertę pomocy dla mnie. Ledwie go poznałam.
- Jesteś tutaj nowa, skarbie? - spytał, cały czas na mnie patrząc.
- Tak. - odpowiedziałam, chwytając i przerzucając moją torbę przez moje ramię.
- Jak masz na imię, kochanie?
- London, a ty? - spytałam, schodząc w dół korytarza z nim, idącym tyłem przede mną.
Zatrzymał się wpół kroku i wyszeptał do mojego ucha.
- Dla mnie to była informacja, ty musisz się tego dowiedzieć. - jego drażniący głos odpowiedział, sprawiając, że w dół po moim kręgosłupie przebiegły ciarki.
Wtedy on zszedł w dół korytarza, idąc w przeciwnym kierunku niż ja.
Co to było, do cholery?
~~~
*snake bites to są kolczyki.
*snake bites to są kolczyki.
Witam was na moim kolejnym, nowym tłumaczeniu! Tym razem jest to fanfiction "Bad Meets Good", autorstwa zarrysupreme.
Rozdziały będą dodawane zależnie od ich długości i od tego, czy mam czas. Ale postaram się dodawać co kilka dni, co tydzień, co weekend lub codziennie.
Adios, do następnego! <3
Ogólnie to końcówka według mnie najlepsza, bo początek jest nieco kiczowaty. Powinnaś poszukać jakiejś bety, albo sama przed dodaniem rozdziału poprawić błędy, bo niektóre zdania są kompletnie bez sensu, niektórych słów nie znasz znaczenia, mieszają Ci się ogólnie. No i nie musisz się skupiać na wszystkim co dokładnie ona robi, bo to większości czytelników nie interesuje. Nie zrozum mnie źle - dobrze jest napisać co się po kolei zrobiło, ale nie trzeba się też zagłębiać w takie szczegóły :)
OdpowiedzUsuńJednak pisz, pisz, pisz, bo praktyka czyni mistrza.
Pozdrawiam, Dakota / bloodbonds.blogspot.com